Czy broń sama strzela?


bezpieczenstwo

Tekst opublikowany w OMZ “Ochroniarz” Nr 26 (grudzień 2001 – styczeń 2002). Wykuł się w trakcie licznych zderzeń organizmu z betonem, zarówno mundurowym, jak i cywilnym. Miało to ewidentny wpływ na jego sarkastyczną formę. Niektóre aspekty przez 10 minionych lat były już dosyć szeroko powtarzane lub dyskutowane i przez to mogą się Czytelinkom wydawać znajome. Warto jednak zauważyć, że w tamtym czasie to ujęcie tematu bezpieczeństwa było nowatorskie. Tekst jest w takim brzmieniu, w jakim go wysłałem do redakcji. 

Chcę zasygnalizować istnienie pewnego problemu wiążącego się z bezpieczeństwem i skutecznością szkolenia pracowników ochrony i funkcjonariuszy służb mundurowych, a także posiadaczy broni do celów ochrony osobistej. Mianowicie w rozmowach na temat strzelectwa i pracy z bronią bojową niejednokrotnie można się zetknąć z obiegowymi opiniami odnoszącymi się czy to do samej broni czy też do procedur posługiwania się nią. Twierdzenia te wygłaszają zarówno osoby, po których można by się spodziewać znawstwa tematu, jak i kompletni laicy. Niektóre z tych stwierdzeń weszły już do potocznego obiegu nieomal na prawach przysłów. Niestety, profesjonalne strzelectwo nie ma do nich tyle szczęścia co np. brydż, gdzie zabawne i celne powiedzonka trafnie oddają pewne zawiłości gry. Świat strzelectwa jawi się raczej jako strefa mroku, opanowana przez nieuctwo i strach, a jego sztandarowe powiedzonka noszą bardziej piętno przesądu niż zdrowego podejścia. Poniżej kilka przykładów:

„Raz do roku każda broń sama strzela.” – to zdanie słyszał chyba każdy, nie do każdego jednak dociera jego oczywista niedorzeczność. Równie dobrze można zacząć wierzyć w kije samobije i tysiąc innych bajek. Osoby, które coś takiego pozwoliły sobie wbić do głowy, zdają się traktować broń jak nieokiełznany żywioł, mogący w każdej chwili wyrwać się spod kontroli i spowodować tragedię. Tymczasem rzeczywistymi przyczynami wypadków z bronią są brak znajomości budowy i zrozumienia zasad działania broni, lekceważenie jej stanu technicznego, nieumiejętna obsługa, rutyna i bezmyślność, w tym działanie pod wpływem środków odurzających. Widać z tego, że w układzie człowiek – broń, to nie maszyna jest źródłem zagrożenia, ale jej operator. Broń nie wystrzeli w sposób niekontrolowany, o ile człowiek nie popełni błędu. Nie wolno jej traktować jak magicznego przedmiotu. Należy nad bronią panować – z uwagą, ale bez bojaźni. Jest to narzędzie pracy na pewno bezpieczniejsze niż np. samochód, o czym łatwo można się przekonać poznając codzienne wiadomości.

„Nigdy nie kieruj broni do człowieka.” – W takim razie po co w ogóle ją nosić? Ta zasada może wspaniale się sprawdza w kręgach sportowo – myśliwskich, ale broń służbowa w razie potrzeby musi być użyta właśnie przeciwko człowiekowi. Dlatego lepiej zawczasu oswajać się z tą myślą i w odpowiedni sposób przygotowywać do tego. Zwiększy to skuteczność i bezpieczeństwo samego ochroniarza czy funkcjonariusza, bezpieczeństwo osób postronnych oraz, paradoksalnie, bezpieczeństwo osoby, której zagrożono użyciem broni.

„Broń noś bez wprowadzonego naboju do komory nabojowej i zabezpieczoną.” – To są kpiny ze zdrowego rozsądku i ewidentny brak zrozumienia do czego służy bezpiecznik. Chyba każdy się zgodzi, że już sam fakt nie przeładowania broni uniemożliwia oddanie strzału, więc po co zabezpieczać? Konieczność odbezpieczenia broni przed oddaniem strzału to dodatkowa czynność, o której strzelający nie raz zapominają w stresie i nie są w stanie oddać strzału. Wielokrotnie można to zaobserwować nawet w cieplarnianych warunkach na strzelnicy. Nawet nie trzeba się domyślać jak ogłupiany w ten sposób pracownik będzie się zachowywał w sytuacji ekstremalnej w rzeczywistości, są na to tragiczne przykłady. Poza tym nowoczesne pistolety są konstruowane właśnie z myślą, żeby bezpiecznie je nosić przeładowane i nie posiadają bezpieczników nastawnych. To samo można przecież powiedzieć też o rewolwerach, wciąż niestety dosyć rozpowszechnionych jako broń służbowa. Omawiana „zasada” to ulubiona szykana pewnego typu kontrolerów, nie mająca żadnego umocowania prawnego. Wbrew panującemu przekonaniu odpowiednia instrukcja policyjna wcale nie narzuca funkcjonariuszom takiego obowiązku, pozostawiając im swobodę oceny sytuacji. Z kolei przepisy dotyczące pracowników ochrony w ogóle nie odnoszą się do tej kwestii. O tym w jakim stanie załadowania przenosić broń powinny decydować względy taktyczne, odebrany system wyszkolenia i konstrukcja samej broni.

„Używając broni należy strzelać w nogi. ” – To zdanie brzmiałoby jak żart, gdyby nie fakt, że jest traktowane całkowicie serio prawdopodobnie przez większość użytkowników broni służbowej. Zdarza się też słyszeć, że chodzi o strzały w nogi poniżej kolan. Wiele osób sądzi, że takie są przepisy i co gorsza, wiele tak próbuje strzelać. Tymczasem przepisy dotyczące użycia broni na żadnym poziomie regulacji prawnych, od ustaw po instrukcje, nie mówią w jakie części ciała należy strzelać. W ustawach różnych służb zawarty jest ogólny nakaz dążenia do wyrządzenia jak najmniejszej szkody i zakaz dążenia do zabicia. A co np. jest mniejszą szkodą, mieć przestrzeloną dłoń czy kolano? Albo jak omawiane stwierdzenie ma się do faktu, że osoba ciężko ranna w żołądek ma jeszcze jakiś cień szansy doczekania pomocy i przeżycia, a np. trafiona w tętnicę udową żadnych szans? Przyjmowanie za dobrą monetę poglądów takich jak opisywany prowadzi do niwelowania samemu sobie możliwości działania wynikających z faktu posiadania broni. Nie jest łatwo trafić będącego w ruchu przeciwnika w tułów, a co mówić jeśli ktoś się uprze strzelać mu w nogi.

„Oddawać strzał ostrzegawczy w górę.” – Problem strzału ostrzegawczego wymaga odrębnego potraktowania ze względu na to, że taka procedura akurat jest przewidziana w przepisach. Przytoczone stwierdzenie jest łagodzone znanym tu i ówdzie, prawidłowym ogólniejszym zaleceniem kierowania strzału ostrzegawczego w bezpieczne miejsce. Widziałem kilka strzałów ostrzegawczych w górę oddawanych podczas działań pośród wieżowców i uważam, że w dynamicznie zmieniającej się sytuacji to też jest umiejętność, której trzeba się uczyć. I tu dochodzimy do sedna problemu. Ile osób miało możliwość przetrenować strzał ostrzegawczy i wszystkie wezwania i zachowania obowiązujące przed użyciem broni? Na większości strzelnic strzały w górę, w ziemię, w boczny kulochwyt są wprost zakazane regulaminem obiektu jako stwarzające zagrożenie dla bezpieczeństwa. Nie ma co nawet wspominać o ćwiczeniach z partnerem. Programy szkolenia strzeleckiego żadnej ze służb nie przewidują w ogóle ćwiczenia tej według prawa najistotniejszej procedury związanej z użyciem broni palnej. Za to każde postępowanie badające zdarzenia z użyciem broni palnej lub z czynnościami przed jej użyciem (do nich należy strzał ostrzegawczy) sprawdza, czy tryb działania był zgodny z przepisami. A ja pytam: jakim prawem jest wymagane to zachowanie od ludzi nie przeszkolonych? A może nie ćwiczy się tego, bo i tak wiadomo, że w rzeczywistości ten teatrzyk jest niebezpieczny i niewykonalny?

„Z bronią nie ma żartów” – co racja, to racja!

Jeśliby powyższe twierdzenia były traktowane tylko jako pewne skróty myślowe, można by je pominąć milczeniem. Niestety, są one jednak bezkrytycznie powtarzane w kręgach osób, dla których broń jest narzędziem pracy, i bezmyślnie stosowane. Prowadzi to do szeregu nieporozumień i zahamowań, uniemożliwiając osiągnięcie istotnych postępów w podnoszeniu poziomu wyszkolenia. Dlatego też nieco być może odmienne niż gdzie indziej przedstawienie w tej publikacji problemu bezpieczeństwa i niektórych zachowań w pracy z bronią. Ma to na celu uświadomienie pewnych nie zawsze zauważalnych przeszkód na drodze do podniesienia poziomu tej pracy. Najpewniejszą gwarancją bezpieczeństwa i skuteczności jest obycie z bronią i rozsądek

Informacje Sławomir Kasprzak
instruktor służb mundurowych

2 Responses to Czy broń sama strzela?

  1. Marcin R says:

    Oj Sławek – ten tekst też ma swoje miejsce w „podstawach strzelectwa obronnego” – w kwietniu zabiorę go do Szwecji po Twój autograf – mam nadzieję że będziesz. No to co napisałeś to święta prawda – tak żeby ci przycukrzyć… Niestety nadal dość często traktowane są dosłownie jako dogmaty nawet znajduje zastosowanie jako zapisy rozporządzeń, instrukcji itp odrealniając proces szkolenia oraz użycia broni. Obecnie trwają zmiany nad ustawą dla wszystkich służb w zakresie stosowania śpb i użycia broni.

  2. @Marcin R: To prawda, wykorzystałem go w tym podręczniku. Tak jak i z pozostałymi częściami książki chodziło o to, żeby napisać coś świeżego i odchodzącego od obowiązującego kanonu. Książka miała być użyteczna. Różnica jest taka, że część techniczna to było usystematyzowanie i opracowanie tego, co do tamtej pory nie ukazało się u nas drukiem i było rozproszone. Choć było dostępne tylko dla wąskiego grona, ale jednak już funkcjonowało. Natomiast w rozdziale o bezpieczeństwie uznałem, że nie ma sensu kolejny raz pisać w sposób, który nie wywoła refleksji. Dlatego włączyłem ten artykuł.
    Do Szwecji weź wódkę, jak i ja mam zamiar :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s