Defendu a zawartość All-in Fighting, cz. 3


Po porównaniu w poprzednich artykułach obszerności materiału Defendu i Gutter Fighting w zakresie walki na gołe ręce, pora przyjrzeć się zakresowi technik stosowanych w przypadku gdy w starciu wchodzi w grę jakiś rodzaj broni.


OBRONA PRZED ZAGROŻENIEM BRONIĄ PALNĄ. W obu systemach znalazł się praktycznie ten sam, poza jedną modyfikacją, materiał. To podobieństwo nie dziwi, bo zagrożenia bronią w Szanghaju dorównywały tym wojennym. Również w tym przypadku opisane techniki obecnie mają już status swego rodzaju klasyki i są od tamtej pory kopiowane w kolejnych systemach walki.

OBRONA PRZED ZAGROŻENIEM NOŻEM. W samoobronie pierwsza rada jaką daje Fairbairn, niekoniecznie żartobliwa, to oddalić się – biegiem. Dla żołnierza na polu walki to nie jest wyjście, dlatego ma stawić czoło zagrożeniu używając broni. Autor w analizowanych książkach starannie unika jakichkolwiek innych rad w tym względzie. Demonstruje wprawdzie obronę przed, jak to nazwał „atakiem scenicznym”, ale nawet nie kryje swojego sceptycyzmu co do wystąpienia takiego scenariusza w rzeczywistości. Ostatecznym wyjściem w Defendu jest niskie dalekie kopnięcie, zaś w systemie wojennym pojawia się na zasadzie ciekawostki i opcji obrona krzesłem.

WALKA PAŁKĄ, KIJEM, LASKĄ. Wykorzystanie najprostszej broni obuchowej to skolei już od dawna domena zastosowań poza-militarnych. W „Defendu” i „SSD” są całe rozdziały poświęcone użyciu policyjnego batona oraz laski. To ostatnie wiązało się zapewne z ówczesną popularnością tego elementu stroju, nie ograniczoną jak dzisiaj w zasadzie tylko do osób starszych lub niedołężnych. Zaś w podręcznikach późniejszych, kierowanych m. in. do agentów czy cywilów na czas wojny, pokazano metodę użycia kija jako broni improwizowanej.

WIĄZANIE. Jest to jeden z najbardziej zaskakujących wtrętów w obydwu systemach i okoliczność obecne zupełnie pomijana w nauczaniu samoobrony. W swoich podręcznikach Fairbairn stosunkowo szeroko rozpisuje się o sposobie efektywnego wiązania osób obezwładniownych i zapobiegania ich ucieczce.

RÓŻNE RADY. Podręczniki obu systemów zawierają rozdziały o takim właśnie tytule. Znajdują się tam rzeczy, które autorowi wydały się warte wspomnienia, a z różnych względów, prawdopodobnie metodycznych, nie zamieścił ich w innych rozdziałach. Pisze o tym, co może być przydatne adresatowi jego książek, czyli o czym innym pisze do cywila, a o czym innym do żołnierza. Porady mają różny ciężar gatunkowy, od pewnych bardzo specyficznych aplikacji aż po prezentacje skondensowanych systemów walki, jak to ma miejsce w przypadku „All-in Fighting”.

WALKA NOŻEM.  Sposoby użycia noża są to właśnie przykłady takich systemów wewnątrz systemu. O sposobach walki nożem przez policjanta czy cywila nie ma w książkach „cywilnych” mowy. Ten obszar był szeroko badany przez Autora, ale system prawny wykluczał już wtedy legalne użycie broni tego rodzaju. Wojna zostawia wszelkie względy na boku i tak w podręcznikach z 1942 roku pojawiły się metody uzycia noża F-S oraz walki przy użyciu smatchet‚y.

WALKA KARABINEM. Nic na ten temat oczywiście nie znajdziemy w systemie opracowanym przed wojną. Natomiast w „All-in Fighting” jest poświęcony temu rozdział, napisany nie przez Fairbairna, a przez kpt. P.N. Walbridge’a. „Karabin w walce z bliska” w zwartej formie przedstawia temat podstawowej obsługi broni, nauki szybkiego strzelania z celowaniem, szybkiego strzelania z bliska i podstaw walki na bagnety. Co ciekawe, nie ma tego rozdziału w amerykańskiej wersji tego podręcznika, czyli w „Get Tough!”.

Dotychczasowe trzy artykuły poświęcone porównaniu systemów przedwojennego i wojennego napisano w oparciu o książki napisane przez twórcę tych systemów. W kolejnej części można się pokusić o pewne wnioski wynikające z tych porównań.

c.d.n.

Informacje Sławomir Kasprzak
instruktor służb mundurowych

One Response to Defendu a zawartość All-in Fighting, cz. 3

  1. Marcin says:

    To wszystko można skwitować wciąż jakby niezmienną prawdą szkolenia praktycznego : wychodzimy od potrzeb, analizujemy co da się w danej chwili wykombinować, sprawdzamy czy się da, a potem czy będzie skuteczne. Podobne perypetie miał, jak wieść niesie Jewgienij Oszczepkow twórca pierwotnego Sambo w latach .20 i .30 XX wieku. Trudno powiedzieć, czy miał równie bogaty poligon doświadczalny, napewno b.ZSRR do spokojnych miejsc się nie zaliczał. Wystarczy wspomnieć „bezprizornych” (o których wspominał w swej twórczości chociażby Igor Newerly).
    Z Twych relacji wynika jednak, że pomimo stworzenia sprawdzonych technik obaj dżentelmeni wciąż eksperymentowali. Jasno dowodzi to także jednego : wciąż widzieli potrzebę doskonalenia w oparciu o pewien „szkielet” dodawali nowe elementy. A w dzisiejszych czasach wobec zalewu „różności” chętnie wraca się do pierwocin, aby uzyskać coś przydatnego i nie dać się zwieść medialnym specjalistom. Same szkoły mogą być różne, a tak samo dobre : wszak komandosi CT/HRU z Francji, Rosji czy USA maja swoje patenty na strzelanie bojowe czy CQB, a wszyscy odnosili sukcesy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s