Knee / kopnięcie kolanem


Kolana stanowią dla człowieka naturalną i potężną broń. Dlatego ich użycie jest rekomendowane w każdej sytuacji, gdy tylko to możliwe. To kopnięcie może być wykonane jedynie w bardzo bliskiej odległości. W WW2 combatives często było używane aby wymusić zgięcie przeciwnika w przód i w ten sposób uzyskać najlepszą pozycję do zastosowania ciosu podbrówkowego chin jab.

 

Kopnięcie kolanem, według „Get Tough!” wykonuje się następująco. Należy przenieść ciężar ciała na jedną nogę, ugiąć kolano drugiej nogi przez lekkie przyciągnięcie pięty do tyłu i wbić je szybko w górę w krocze przeciwnika.

Na fotografiach w „Get Tough!” i „Kill Or Get Killed’ widać to kopnięcie wykonywane z centralnym wejściem w przeciwnika, co jest efektem zamierzonej kontynuacji chin jab. Natomiast W „Do Or Die” i „Cold Steel” jest demonstrowane konięcie z wejściem głową i tułowiem nieco w bok od linii centralnej, związane z silnymi skrętami tułowia przy uderzeniach sierpowych i łokciami, stosowanymi przez Biddle’a i Styersa.

Krocze jest najbardziej naturalnym celem ataku kolanem. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że przeciwnik także będzie tego próbował. W takim przypadku kopanie oprócz funkcji ofensywnej, dobrze chroni przed atakiem ze strony przeciwnika.

Styers rozszerzał użycie kolana, obok kopnięcia w krocze jako celu najbardziej podatnego na tego rodzaju atak, do kopania każdego celu, jaki znajdzie się w zasięgu. Rekomendował też wykorzystanie kolana z opuszczeniem całego własnego ciężaru na partie ciała leżącego przeciwnika.

Zwraca uwagę uproszczony sposób, w jaki kopnięcie kolanem traktowali pionierzy combatives, w porównaniu do niektórych rozbudowanych współczesnych sztuk walki. Wszyscy podkreślali wielką efektywność tych kopnięć, jednak nie rozdrabniali się i ograniczali wskazówki techniczne do najprostszego ruchu kolanem w górę w przód. Kładli także nacisk na wykonywanie tego kopnięcia w kombinacji, szczególnie w połączeniu z chin jab. Stoi to w zgodzie z ogólnymi założeniami, że każda technika musi być prosta do nauczenia i możliwa do wykonania niezależnie od waunków konfrontacji i stopnia wytrenowania.

Informacje Sławomir Kasprzak
instruktor służb mundurowych

11 Responses to Knee / kopnięcie kolanem

  1. Marcin R says:

    Atak Kolanem to jedna z moich ulubionych technik walki i preferowałem technikę ataku w przód, w pachwiny i krocze, unikałem uczenie uderzeń okrężnych bo przy krótkim okresie szkolenia ludzie z uporem maniaka bija w brzuch czy klatkę piersiową. Gdy się dobrze opanuje technikę można wykonać naprawdę potężne uderzenie które spokojnie może zniechęcić napastnika do walki. Sama technikę wykonuje trochę inaczej niż na w/w załączonym rysunku, prawą rękę przekładam na prawy bark przeciwnika tak że moje prawe przedramię znajduje się na prawej stronie szyi napastnika. Gdyby strzał kolanem zadziałał nadzwyczaj dobrze albo gdyby napastnik wpadł na pomysł uderzenia głową (co przy trafieniu okapem hełmu prawdopodobnie skończyłoby się bardzo źle) moja ręka blokuje potencjalnie uderzenie bez względu na to czy jest ono wykonane świadomie czy nieświadomie. fajnie działa w połączeniu z instynktownym blokiem.

  2. Marcin says:

    Marcin R: Spotkałem się kiedyś z kopaniem kolanem właśnie w klatkę piersiową. Demonstrował je zawodnik boksu tajskiego, uzasadniając je oddziaływnaiem pośrednio na serce. Co prawda musi to oznaczać dość wysokie kopnięcie i dłuższą drogę, ale coś w tym jest. Ciekaw jestem Waszych opinii nt. temat.

  3. Marcin R says:

    W tajskich spodenkach powiedzmy ok ale w zwykłych jeansach życzę szczęścia. poza tym wysokie kopniecie zawsze niesie ze sobą ryzyko kontry niedozwolonej w sportach walki np. w krocze a przy technikach wysokich jest ono wręcz eksponowane, poza tym w sprzęcie z plecakiem itp to byłaby ostania technika po którą bym sięgał.
    P.S. ostatnio widziałem „oryginalną” technikę Fairbairna i powiem tyle – przy jej poprawnym wykonaniu miednica połamana, to potężny strzał, miał facet łeb żeby coś takiego wykombinować.

  4. Marcin says:

    Z ubiorem to słuszna uwaga. Co do ekwipunku (przykład plecaka), to wiadomo, że w pełnym oporządzeniu wojskowym ciężko cokolwiek zdziałać. Ale ostatecznie akurat plecak można zrzucić w takim momencie. Nie każdy na służbie jest aż tak obciążony. Miałem na myśli alternatywę, dla popularnego wykorzystania kolana do uderzeń w twarz. Sądzę, że to nienajgorszy pomysł, tym bardziej, że przy każdym wysokim uderzeniu kolanem krocze jest odsłonięte. Mocne trafienie w mostek kolanem, zamiast częstego i niecelnego trafiania udem w twarz. Co do uszkodzenia miednicy: uważam to za znakomity zamiennik dla zmitologizowanego kopania w genitalia. Spojenie kości miednicy raczej nie wytrzyma prostego, silnego kopnięcia (piętą, kolanem). W takim stanie nikt nie będzie kontynuować walki, gdyż zwyczajnie ciało „rozejdzie się” na boki.

  5. Marcin R says:

    Warto zwrócić uwagę na możliwe urazy. Uderzenie jest skuteczne gdy jest w miarę precyzyjne, silne i trafie w okolice splotu słonecznego złamane żebra powinny uszkodzić serce lub osierdzie. Tylko czy dla funkcjonariusza/ ochroniarza jest to dobre rozwiązanie??? Miałem kiedyś zdarzenie gdy doszło do szamotaniny z przeciwnikiem, pochyleni trzymaliśmy się za ubranie i napierając z całej pary wyjechałem kolanem na wątrobę – polecam, efekt był natychmiastowy i … żadnych widocznych urazów.

  6. Marcin R says:

    jak na mój gust kopiąc kolanem w klatkę piersiową/mostek jest zbyt wielkie niebezpieczeństwo spowodowania poważnego urazu u przeciwnika. W przypadku żołnierzy ekwipunek – kamizelki, elementy wyposażenia dobrze chronią klatkę pomijając trudności z wykonaniem takiego kopnięcia dla osoby nie wytrenowanej i dość prosto kontratakować w kroczę gdy kolano jest uniesione ponad poziom pasa. Takie są moje spostrzeżenia.

  7. slawkas says:

    Kopnięcie kolanem, IMHO, nie jest „chirurgicznym cięciem”. Aby tylko trafiło, już jest dobrze. Czasem wejdzie idealnie, czasem nie bardzo, czasem na jednego zadziała, a na innego taki sam strzał nie wystarczy, więc i tak nie ma co z góry polegać na jakiejś pojedyńczej technice. Z tych samych powodów unikałbym rozpatrywania różnych możliwych sytuacji jakby to był rodzaj szermierki.
    Dobrze to widać w opisach, na których oparty jest powyższy artykuł. Samą technikę się wyodrębnia, ale w konkretnym zastosowaniu nie zakłada się jej pojedyńczego użycia. Zawsze jest albo w kombinacji z innymi technikami, albo ponawiana.
    Interwencja jest specyficznym rodzajem walki, więcej nie bedę się rozpisywał. Powiem tylko, że użycie kolana to dobry trick, ale też, jak wszystko w takiej pracy, w połączeniu z wiedzą, co i jak napisać.

  8. Marcin says:

    Zgadzam się z wami. Z mojego doświadczenia wiem, że potrzebny jest pewien odcinek, żeby wyprowadzić to kopnięcie. Inaczej nie jest dostatecznie silne. Kopniecie kolanem sprawdza się, jako „wstęp”, „zmiękczenie”, zmuszenie do pochylenia itd. Naturalnie, że nie można polegać na jednej technice, bo tak naprawdę człowiek „wymaga” sporej dawki ciosów, bólu, aby opaść z sił zupełnie. Chociaż niejednokrotnie wystarczy bardzo niewiele, takie są właściwości naszego organizmu. Co do ciężkich obrażeń: z powodu własnych doświadczeń mam awersję do przekombinowanych rzeczy (źle umiejscowionych taktycznie dźwigni), wolę techniki wojskowe. Jeżeli trzeba walczyć, to tak, jakby chciało się zabić. Do „szarpanek” w interwencji są inne środki, np. a’la ESDS i sprawdzają się znakomicie. A i tak liczą się: nastawienie (determinacja), agresja, dynamika i dopiero wprawa techniczna.

  9. słaby 56 says:

    Zgadzam się z tym,że kolano,to mocna broń,choć do bliskiego kontaktu najpierw musi dojść,aby można go było użyć.Większość ludzi unika bardzo krótkiego dystansu w walce.Zakładając,że walczy dwóch żołnierzy(skończyła im się amunicja w broni głównej i zapasowej,a noże-bagnety pogubili;-),to kopanie na klatę jak wcześniej już było napisane,nie ma sensu.Kamizelka z płytą skutecznie spowoduje jedynie ból kolana kopiącego.Do twarzy jest za wysoko,nie każdy da się na to kolano naciągnąć,i kopniecie można zblokować.No to gdzie oprócz „klejnotów” które wszyscy znają kopać?Nikt nie wspomniał o najkrótszej drodze,czyli nogach przeciwnika.Sam miałem wątpliwą przyjemność dostać z kolana w dobrze, trafionego tzw.”śmiecha” na wewnętrznej części uda tuż nad kolanem.Efekt?Noga mi się zgięła i musiałem przyklęknąć i długo nie mogłem wstać,bo nie trzymała…Dobrze,że to był trening,w innej sytuacji miałbym przeje…Długo kulałem,bo kopniecie weszło czysto i dość mocno.Z drugiej strony uda śmiecha nie przyjąłem,ale podobno efekt jest zbliżony.Wiadomo,że w sytuacji dynamicznej może być ciężko z tym…
    ale przez trening da się wiele rzeczy dopracować.Nie mozna też bazować na jednej technice,jak wspomniano,a na sekwencji technik.Ja to nazywam serią z kaemu,czyli następuje grad technik zasypujacych przeciwnika,ze zmianami płaszczyzny ataku,tak żeby zdominować przeciwnika,nie dać mu czasu na reakcję i wymusić odpowiednie zachowanie

    [slawkas edit: zamiast wyciąć połączyłem posty, ale jest prośba, żeby nie pisać komentarzy jeden pod drugim. Nożyce leżą na stole ;)]

  10. slawkas says:

    Kopnięcia kolanem na udo od wewnątrz lub od zewnątrz to b. dobry ruch, chociaż końcowy efekt jak zwykle pozostaje niewiadomą. Dlatego ja np. wykorzystuję krótkie kopnięcia w te miejsca jako formę agresywnej presji, gdy mam zdominowaną sytuację, lub rozpraszacz (dystrackję) przed jakąś akcją. Warto zwrócić uwagę, że oprócz siły i miejsca kopnięcia wielkie znaczenie ma nastawienie psychiczne uderzanego. Identyczne trafienie u tej samej osoby może dać mocną reakcję na treningu, a nie dać nic w sytuacji realnej. Często jest tak, że już po wszystkim „wyłażą” nam różne przypadłości, tymczasem w trakcie sytuacji możemy ich nawet nie zauważać. To kolejny powód do tego, żeby nie poprzestawać na jednym, tylko kontynuować.

  11. Marcin says:

    Dokładnie tak, jak Piszesz. To nastawienie ma kapitalne znaczenie dla obu stron. Dla mnie seria szybkich uderzeń we wrażliwe obszary jest tez o tyle ważna, że nigdy nie wiadomo z kim mamy do czynienia. Przypadkowy przeciwnik, a z takim mamy do czynienia w interwencji czy samoobronie może przewyższać nas technicznie i kondycyjnie – przecież momentu walki w obronie lub na służbie się nie wybiera.
    Co do wcześneijszych uwag: jeżeli już ktoś nosi kamizelkę to równie dobrze może używać osłony podbrzusza i wtedy również i kopnięcie w krocze odpada. Sądzę, że wtedy ataki na kolana i stopy (tu z góry) są sensowne. Choćby silniejszy fizycznie facet odczuje kopnięcie pietą w staw kolanowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s