Strzelnica bojowa

Strzelanie bojowe musi ekstremalnie szybkie, instynktowne i ćwiczone w warunkach odzwierciedlających jak najwierniej warunki rzeczywiste. Te trzy zasady wynikają z doświadczeń Fairbairna i Sykesa wyniesionych ze służby w Sznaghaju i są zawarte w „Shooting To Live”. W tej książce autorzy podają także przykład własnej strzelnicy pistoletowej, która umożliwia trening strzelania bojowego. Jest to schemat obiektu wymyślonego przez nich, wybudowanego i wykorzystywanego na potrzeby Shanghai Municipal Police na długo przed II wojną światową. W trakcie wojny rozpowszechnili tę ideę wśród służb brytyjskich i amerykańskich, a następnie stała się ona szeroko znana w świecie. Trening na różnych mutacjach strzelnic tego typu, do których z czasem przylgnęła ogólna nazwa „Killing House”, jest obecnie niezbędną składową bojowego treningu strzeleckiego.

Była to strzelnica kryta, o całkowitych wymiarach mniej więcej 30 x 12 metrów. Przy jej urządzaniu należy podjąć wszelkie środki ostrożności w celu zapobieżenia rykoszetom. Ziemia do wszystkich kulochwytów musi być starannie przebrana, każdy kawałek metalu użyty do konstrukcji musi być dokładnie osłonięty ziemią lub miękkim drewnem. Kulochwyty muszą być dosyć często grabione i przekopywane w celu usunięcia tkwiących w nich pocisków. Wysokości i grubości kulochwytów są zwymiarowane na rysunku w stopach angielskich. Najbardziej praktyczne podłoże stanowi ubita ziemia.

Liniami 2, 3, 4 na rysunku są oznaczone tory poruszających się celów w postaci pełnej figury. Cyfrą 1 są oznaczone uchylne figury, również pełne. Na pozycjach 5 są uchylne popiersia, a na poz. 6 znikające cele w postaci głowy i ramienia. Wszystkie figury są naturalnej wielkości.

Z braku odpowiedniego budynku, proponowaną strzelnicę można urządzić również jako otwartą, godząc się przy tym na uzależnienie od zewnętrznych warunków pogodowych i oświetleniowych. Z tego powodu, oraz ze względu na możliwość oddania większego realizmu ćwiczonych sytuacji, strzelnice kryte są lepsze. W ich przypadku z kolei trzeba za to zapewnić maksymalną wentylację, o co jest trudno, oraz należy starać się strzelnicę odpowiednio wyciszyć.

Ważną częścią strzelnicy jest pomieszczenie obsługi, z którego są sterowane cele w miarę przebiegu strzelania i gdzie przebywają ludzie przygotowujący strzelnicę. Pomieszczenie musi zapewniać pełne bezpieczeństwo i musi być ustalony system sygnalizacji strzelania i przerw pomiędzy obsługą a prowadzącym strzelanie.

Tak urządzona strzelnica nie posiada stałych punktów otwarcia ognia, nie jest także dzielona na tory. Pozwala dzięki temu na wykonywanie tak różnych strzelań jak celowany ogień oburącz na 25 m, jak i przebywanie na pełnej szybkości pewnego dystansu w celu ostrzelania z bliska kilku nagle ukazujących się i ruchomych celów. To ostatnie jest szczególnie ważne, aby była możliwość ciągłej zmiany scenariuszy strzelań i zwiększaniu ich realizmu, w przeciwnym przypadku grozi popadnięcie w rutynę i obniżenie rezultatów.

Wszelkie mechanizmy i cele na tej strzelnicy są zaskakująco proste i możliwe do wykonania we własnym zakresie. Ograniczenie stanowi tu jedynie inwencja instruktorów. Dość wspomnieć, że były na jej wyposażniu także szybko montowane stopnie i odcinek ruchomej podłogi. Cwiczeniom towarzyszyły realistyczne efekty, jak hałasy, błyski światła, strzały. Strzelnicę można łatwo zaadaptować tak, aby przedstawiała różne rodzaje pomieszczeń zapełnione zarówno osobami postronnymi jak i stawiającymi opór przestępcami.

Informacje Sławomir Kasprzak
instruktor służb mundurowych

16 Responses to Strzelnica bojowa

  1. Marcin says:

    Szybkie,instynktowneitd. Skojarzyłomi się to z popularnymi obecnie technikami wejściowymido pomieszceń, Stanowią one esencję wyszkolenia formacji CT i są chętnie naśladowane. Zauważyłem wtych technikach pewną lukę. Przynajmniej dla mnie niezależnie od tego co stosujemy : wescie „na hak” (we dwóch/samemu), „na krzyż”, „pociągiem” z jednej strony to istotne wydaje mi się uchwycienie szcegółu. Otóż podczas … [WYCIĄŁĘM – Sławek]
    Obserwując materiały z ćwiczeń grup specjalnych zauważyłem [CIACH BAJERA]

    Edit moder S.K.: @ Marcin, masz 110 % racji. Ale właśnie dlatego tego nie puszczę. Na pewno zrozumiesz dlaczego. A w temacie: Ty do tego doszedłeś OBSERWUJĄC MATERIAŁY, a ile ludzi w różnych jednostkach tak ROBI i nie przyjmuje błędu do wiadomości. Pokazywałem ludziom na żywo jak to działa i czym to grozi, ale szkoda gadać. Odpowiedź zawsze była zaiste godna prawdziwych profi – „przecież wszyscy tak robią”. Końskie klapki na oczach, alleluja i do przodu. Spotyka się w taktyce jeszcze inne tego typu przypadłości. Po iluś tam próbach skłonienia do refleksji dałem sobie spokój. ……..– autocenzura……..:)) resztę może kiedyś przy okazji na mail. Jeszcze raz sorki, że pociąłem dobry tekst.
    Do czytelników – zmoderowałem uwagi dotyczące obecnie stosowanej taktyki, nie zaś tematyki artykułu.

  2. Odnośnie powyższego komentarza, nie sądziłem, że będę wnikał kiedyś w treść tego, co Czytelnik zechce skomentować, poza oczywiście naruszeniem prawa i netykiety. Wydaje mi się jednak, że w tej sytuacji tekst mógłby przyczynić się do wzrostu zagrożenia kokretnych ludzi w służbie. W jednym z komentarzy Marcin proponuje ograniczenie dostępu do pewnych uwag. Zawsze byłem przeciw takim rozwiązaniom i nadal nie jestem przekonany o tym, ale powyższy przykład dał mi do myślenia. Zobaczymy. Jeszcze jedna uwaga. Ani Marcin, ani ja nie odkryliśmy Ameryki w tym, o czym dyskutujemy powyżej. Nie wyobrażamy sobie, że posiedliśmy jakąś tajemną wiedzę i będziemy tu kogoś pouczac albo rewolucjonizować taktykę. Problem leży gdzie indziej – i to jest właśnie problemem!:)
    Zachęcam do dysktsji na temat artykułu. Sprawa jest bardzo ciekawa – i przydatna dla każdego.

  3. Marcin says:

    Ćwiczę elementy stzrelectwa obronnego w atkim zakresie ak jest mi to potrzebne. techniki wejściowe są integralną częścią całości. opisany przeze mnie element sytuacji taktycznej jest naturalnie gotowym instruktażem kontruderzeniowym – zdając sobie z tego sprawę zastrzegłem, że być możepowinnismy zawęzić grono dyskutujących. Ćwicząc podobne technikii stosując je podczas np. sprawdzeń obiektów na jakich wystepowały alarmy nocą stwierdziłem, że ta drobna luka stwarza w rzeczywistości powazne zagrozenie. Również ja pragnę stwierdzić, że nie kreuję sięna „dopuszczonego” do tajemnej wiedzy. poprostu otwartość myślenia, powiązana z praktykowaniem i odrobiną paranoji zawodowej daje pewne owoce. Ta mieszanka jest o tyle przydatna, że niemal nie dostrzegalna, ale skuteczna i nie wymaga udziału wojnie dla potwierdzenia swych rzekomych kompetencji. Wszak wielu (nikomu nie ubliżając) weteranów gdzieś co robiło, a jednak ich umiejętnosci niekoniecznie są najwyższych lotów. Jak napisał Shrek np. analizai ukierunkowany trening to teże esencja wyszkolenia. Stąd biorą się elitarne bractwa tj. GROM, GSG-9,które być może nie były tak często w ogniu walki, jak KGB „A” czy 22 Prof. Reg. SAS, Sayeret Mat’kal (269), a jednak są godne uznania.

  4. Marcin says:

    A jak już mówimy o schematycznym szkoleniu. Dajmy taki przykład : bandzior widzi uzbrojonego w PM „stróza prawa”,który ma chęć „sprawdzić”. Wie, że nawet chaotyczny ogień z pm może go zabić, więc zarówno stojąc tyłem jak przodem do naszego „stróza” wykonuje błyskawiczny pad z jednoczsnym dobyciem broni i otwarciem ognia. Gdzie ćwiczy się takie warianty? Jak ma się do tego nakaz „noszenia broni nieprzeładowanej, z właczonym bezpiecznikiem” nawet gdy jest to broń z blokadą iglicy i DA, DAO, semiDAO itp. umozliwiajaca noszenie naboju w komrze bez uruchamiania nastwnego bezpiecznika (nie zawsze,ale to osobny temat – nie warto mącić). Jeden ze znajomych na zajęciach dla ochroniarzy przerobił taki wariant. Oba pabnowie stali tyłem następnie ragowali obracajacsie itp. …znamy. Ale w pewnym momencie jeden ze stzrelców padł, a drugi nauczony rutyną odwracając się patrzył na wysokosci glowy,gdy tymczasem lufa przeciwnika kierowała się elegancko w jego brzuch. Przykład ten to głównie jaskrawy sygnał problemuzbyt dogmatycznego podejścia, nie zaś opis jakiejś szczególnie skrytobójczo skutecznej metody. Co do ograniczenia dostepu : być moze ono zacheci jakiegoś wysokiej kalsy fachowca-praktyka do opisania swoichdoświadczeń,spostrzeżeń, czego nowego, oryginalnego. Fora (nie to nasze ale pewne inne) są pełne banialuk pisanych przez nadętych znawców, którzy czegoś się nauczyli, a obecnie robią wielki szum wokół siebie i swego zdania – kalki opinii jakiegoś profesjonalisty. Znamienne jest, ajkniewielu ludzi z JW2305 zabiera głos publicznie. A mnie interesuje zdanie osób tj. mjr. Przepiórka, Wójcik, ppłk. Górka itd. Kumulacja różnorodnych doświadczeń służbowych jaka nastąpiła w grupieinicjatywnej tworzącej JW2305, jej późniejsze mocno zróżnicowane doswiadczenia są uważam w skali kraju unikalne -niezależnie od medialnego cyrku wokół WFS „GROM”. Pozdrawiam.

  5. Marcin says:

    A swoją drogą …. skoro już komentarz pocięto, to jego wybrakowane fragmenty warto pzredstawić chociażby wąskiemu gronu. Gdyby nasza dyskusja miała miejsce na stzrelnicy to podejrzewam, że wywołałaby sporą kłótnie. A czy ja przypadkiem nie mam tracji? A np. tendencja do zmniejszania ilości operatorów w szyku zw. „pociąg” do 6 to nieprawda, czy technika samodzielnego dominowania pomieszczeń stosowana tu i ówdzie chociażby?

  6. Marcin says:

    Swego czasu spotkałem się z informacją dotyczącą nieetatowych zespołów realizacyjnych DEA i współpracujacych z nimi ekip SWAT/ERT. Otóż mówiąc o swych doświadczeniach ze zwalczania przestępczości na prowincji nieraz spotkali się np. z : zapadniami (wilcze doły), psami z ponoć podcietymi strunami głosowymi, by nie sygnalizowały intruzowi momentu ataku, używaniem domowej roboty fugasów czy pułapek zapalających itd. Tak więc nie tylko w b.ZSRR spotyka się fanatyków. Swoją drogą wydaje mi sie, ze ostatnio sporo gangów „uprawia” swą działalnosć na wsiach – przecież tam policja jest słabsza. Cos jest na rzeczy – sądzę, że albo w CBŚ albo w samych SPAT potzrebne są komórki zbierajace info o ekstremistycznie nastwionych osobach (piromani, ultrprawicowcy, pseudo-kibole).

  7. Marcin says:

    Obejrzałem film z „you Tube” zamieszczony w dziale „Redakcja”. Bardzo przydatna technika do zastosowania w reakcji na postrzał, stosowana w sekwencji : postrzał – kontrakcja – odejście za osłonę. Uwzględniłbym bardziej pochyloną pozycję ciała, dajacą większy dynamizm, mniejszą powierzchnię wrażliwą na zranienie. Dla zachowania realizmu ćwiczeń przydałaby się poczciwa, milicyjna gumowa pałka – „blondyna”. Jej wpllecenie w trening to : cios w ramię lub przedramię, następnie cała technika połączona z cała metodą taktyczną. Bolesne, lecz realne – czasem techniki ratunkowo-awaryjne ćwiczy się z obciążeniem np. cegłą, teczką,, ale brak tu bólu. Toistotna rżónica, wszak ból np. kostny jest nie do zniesienia. Przyblizone do prawdziwych warunki pozwalaja mieć nadzieję na pozytywne efekty w rzeczywistym starciu. Co do samego zaprezentowanego ruchu, to obniżałbym środek ciężkosci. Tak, jak to pokazano w filmie łatwo się przewrócic. Zresztą pochylenie sylwetki to naturalny odruch strachu, alei dodający dynamiki, a napięcie ciała sprzyja naturalnej psycho-fizycznej reakcji obronnej organizmu. No …. przynajmniej tak mi się zdaje.

  8. Sens tej techniki jest trochę inny, ale jak to jest point shootingiem, szybciej idzie pokazać i nauczyć, niż napisać. Co do detali technicznych, to wygląda to dokładanie tak, jak ma wyglądać – tak wygląda w moim wykonaniu. Skłon jest tu istotny, ale nie ma znaczenia samo to jak jest głęboki. Część osób zgina się niemal w pół. Inni zrealizują pochylenie tylko przez zakulenie pleców i opuszczenie głowy. Jedno i drugie jest dobre, jeśli towarzyszy temu odpowiednie agresywne nastawienie. Zresztą to się może zmieniać zależnie od warunków u tej samej osoby. Jeśli zaś chodzi o poruszanie się, to muszę jednoznacznie sprostować – w tym systemie nie ma mowy o trenowaniu jakichś specjalnych kroków. Szkoda czasu, bo potem i tak albo tego nie powtórzymy, albo będziemy przeszkodą sami dla siebie. W walce poruszamy się tak jak chodzimy na co dzień. (Wyjątek to ci, którzy mają nawyk powłóczenia nogami, bo oni powinni się tego oduczyć i normalnie dla zdrowia, i dla większej efektywności w pracy.) Jeśli będziemy się poruszać tak jak na co dzień, wtedy i upadki będą równie rzadkie jak w codziennym życiu.

  9. Marcin says:

    Zajrzałem tu znowu, przeglądając tematy na Stronie. Odnośnie uwagi nt. strzelania w ruchu: owszem poruszamy się naturalnie, lecz pewnych modyfikacji nie unikniemy. W tym wypadku chodzi o obnizenie środka ciężkości i stawianie stóp blisko siebie. To proste i łatwe do odtworzenia w walce, a konieczne żeby uzyskać celność w ruchu. Likwiduje to odskoki pocisków na boki (omijają wtedy obrys ciała), a zamieniają ten błąd na trafianie nieco wyzej lub nizej (ale pocisku uderzają w cel). Umiejetne, szybkie obniżenie bioder zwiększa szybkość złozenia do strzału i prawidłość zgrania przyrządów celowniczych. To daje wymaganą prędkość działania „technik oburęcznych”, względem prostszych technik tj. point shooting.

  10. slawkas says:

    @Marcin, uwierz mi, że nie ma takiej potrzeby :) Na niektórych szkoleniach wykonuję sam i każę robić ludziom takie strzelania także po sprowokowaniu zaburzeń błędnika. Wtedy człowiek idzie na nogach szeroko, jakby siedział na dwóch koniach, zatacza się, leci na kolana, wolną ręką łapie równowagę lub podpiera się – i dalej trafia. Co do umiejscowienia trafień, to robi się to wzrokiem, jakkolwiek to nie zabrzmi ;) O przyrządach w takiej sytuacji nikt nawet nie pamięta.

  11. Marcin says:

    Przyrządy nie odgrywają tu aż tak istotnej roli – sens pozostaje ten sam: obniżenie środka ciężkości pozwala uzyskać dobrą stabilność i umiejscawiać pociski w celu pewnie. Jedyny błąd, to ewentualnie wysokość, ale pociski wchodzą w cel, zamiast go omijać, co powoduje zwyczajne chdozenie. Istnieje technika ruchu tj. opisana przez Ciebie, ale ja z niej zrezygnowałem, właśnie z uwagi na problemy ze stabilizacją. Co do przyrządów – ja nie zapomniałem :) choć zgadzam się, że generalnie można i tak się robi, że strzela się postawą. Samo prawidłowe ustawienie dobrze kierunkuje broń na cel.
    Pomysł z celowym zaburzeniem błędnika ciekawy, przyznam, że tego nigdy nie próbowałem, ale to świadczy o klasie instruktora. Niemniej to sytuacja awaryjna i tak należałoby ją ćwiczyć, kiedy nie ma takiej potrzeby lepiej stosować pewniejsze metody.

  12. slawkas says:

    @Marcin, strasznie to komplikujesz :) Nic nie trzeba robić innego, niż się robi w na co dzień. Nie opisuję żadnej techniki ruchu. Przecież każdy, kto przychodzi na zajęcia, już umie chodzić, to co ja go będę pouczać. Wysokość strzału nie zależy od obniżenia środka ciężkości. Przyrządy przy tym strzelaniu też nie są do niczego potrzebne. Takim, co w to nie wierzą, zalepiam szczerbinkę zaklejkami do tarcz i tyle. Nie ma problemów z celnością. Nie wiem co jeszcze mam napisać. Wszystko co trzeba jest na filmiku ;)

  13. Marcin says:

    Chodzić umie :) Tylko, że podczas strzelania w ruchu normalnym chodem występują zaburzenia statyki, wywołane tymże ruchem. Stąd wzięły się wskazówki techniczne co i jak robić m.in.: nie naciskać na spust w chwili, gdy stopy uderzają o ziemię i raczej wtedy, gdy ta znajdująca sie z tyłu (utrzymująca ciężar ciała) opiera się o podłoże. Owszem, z bardzo bliska i gdy reagujemy z konieczności najszybciej, jak się da to traci znaczenie. Ale nie można z tego robić reguły – pociski muszą trafiać i to w wybrany cel, a nie postronne osoby. Zaklejanie przyrządów to znany sposób, stosowany według mojej orientacji w celu nauczenia, że prawidłowa postawa i uchwycenie broni decydują o celności, pozwalając w razie potrzeby strzelać instynktownie.

  14. slawkas says:

    I wraz to samo. Nawet jeśli nie znasz tej techniki, to przecież widać na filmie, jak to działa. Jakie tam są momentami odległości, strzały i w „korpus” i do „głowy”, wszystko w ruchu. I wszystko wchodzi. Czy to wygląda jak jakaś kreskówka? :) Ja komplikatory mam upośledzone, więc zawsze będę odradzać udziwnienia, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Dla mnie to już EOT.

  15. Marcin says:

    Ja natomiast zwracam uwagę, że pewne „udziwnienia” zawsze pozostaną. Naturalność, nieskrępowanie, a więc i dynamika ruchu w Point Shooting robią wrażenie. Dla mnie jednak ta metoda (PS) pozostanie dopełnieniem wypracowanych już technik. Mam tu na myśli sytuacje typowo „wymuszone”: obronę przed nagłym atakiem, sytuacje, gdy druga ręka albo krępuje ruchy, albo jest zajęta (także przy ochronie bezpośredniej osoby, wykonywaniu zajęć inkasenckich itd.). Na odległość wyciągnietej ręki wystarcza „speed rock”, który jest zresztą najszybszy (ale i najtrudniejszy). PS z ugiętym łokciem wydaje mi się użyteczne na kilka kroków – jeżeli powyżej 3m (czyli dystansu bezpiecznego przy posługiwaniu się bronią krótką) to wolę mimo wszystko oburącz, jeżeli mogę. I OK. End off Topic.

  16. Man1903Fize says:

    Fajnie, że są ludzie, którzy lubią dzielić się na forum swoimi doświadczeniami. Wymiana myśli to w dzisiejszych czasach bardzo cenna umiejętność.

    u230326 – Warto to zaglądać:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s