<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Eric Anthony Sykes c.d.</title>
	<atom:link href="http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Sep 2010 21:03:27 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Przez: Marcin</title>
		<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/comment-page-1/#comment-10090</link>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 20:57:58 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cqc.p9.pl/wortal/?p=15#comment-10090</guid>
		<description>Operacje specjalne budzą kontrowersje. Wykrzywiony ich obraz, nagłaśniany w żądnych sensacji mediach uraża dumę pozostałych części sił zbrojnych. Nierzadko trud mnóstwa bezimiennych bohaterów np. analityków, operatorów radarów, piechoty, bywa lekceważony, niedoceniany. A komandos? Od ręki może liczyć na uznanie ... Działania specjalne wkraczają tam, gdzie pozostałe środki nie mają szans na sukces, albo relacja koszt-efekt wskazuje, że są lepszym rozwiązaniem. Wymagają na pewno dokładnego, drobiazgowego planowania, a fundamentem tego jest znakomite rozpoznanie terenowe i osobowe. To delikatna, precyzyjna sfera działań i dopełnia pozostałe formy prowadzenia walki. Ma za sobą duży potencjał, lecz raczej nie może zastąpić całkowicie wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Wyżsi wojskowi alergicznie reagują na siły specjalne, gdyż czują, jakby podważały ich kompetencje. To stały problem. 
Myślę, że brytyjski wkład w wygranie II w.ś. to właśnie szeroko pojmowany wywiad, a inne składowe tego zwycięstwa, to amerykański przemysł i radzieckie działania lądowe (Europa i Mandżuria). Oczywiście to znaczne uproszczenie, ale generalnie tak rozkładają się akcenty.
OSS dała początek CIA, zresztą zdaje się, że przy tworzeniu nowej służby uczestniczył były szef OSS &quot;Bill Donovan. 
Od czasów II w.ś. Brytyjczycy byli &quot;mentorami&quot; Amerykanów w zakresie funkcjonowania zarówno służb, jak i sił specjalnych. Wydaje się, że tak pozostało po dziś dzień, gdyż &quot;angole&quot; mają więcej sukcesów na koncie, niż koledzy zza oceanu, mimo wielkiego potencjału USA w zakresie wywiadu, logistyki i rozwiniętych struktur. Ponoć przed realizacją operacji &quot;Gopthic Serpent&quot; w Somalii, rząd USA poprosił, aby to 22 SAS odnalazł Muhammada Farah Aidida, na co jednak w UK się nie zgodzono. I to wszystko pomimo całego potencjału US SOCOM, wszystkich służb wywiadowczych, łącznie z NSA dysponujacą systemem &quot;Eszelon I&quot;. O czymś to świadczy: mianowicie o tym, o czym jest cała ta strona - to człowiek ostatecznie jest najważniejszą składową, wyselekcjonowany, wyszkolony, w zorganizowanej strukturze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Operacje specjalne budzą kontrowersje. Wykrzywiony ich obraz, nagłaśniany w żądnych sensacji mediach uraża dumę pozostałych części sił zbrojnych. Nierzadko trud mnóstwa bezimiennych bohaterów np. analityków, operatorów radarów, piechoty, bywa lekceważony, niedoceniany. A komandos? Od ręki może liczyć na uznanie &#8230; Działania specjalne wkraczają tam, gdzie pozostałe środki nie mają szans na sukces, albo relacja koszt-efekt wskazuje, że są lepszym rozwiązaniem. Wymagają na pewno dokładnego, drobiazgowego planowania, a fundamentem tego jest znakomite rozpoznanie terenowe i osobowe. To delikatna, precyzyjna sfera działań i dopełnia pozostałe formy prowadzenia walki. Ma za sobą duży potencjał, lecz raczej nie może zastąpić całkowicie wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Wyżsi wojskowi alergicznie reagują na siły specjalne, gdyż czują, jakby podważały ich kompetencje. To stały problem.<br />
Myślę, że brytyjski wkład w wygranie II w.ś. to właśnie szeroko pojmowany wywiad, a inne składowe tego zwycięstwa, to amerykański przemysł i radzieckie działania lądowe (Europa i Mandżuria). Oczywiście to znaczne uproszczenie, ale generalnie tak rozkładają się akcenty.<br />
OSS dała początek CIA, zresztą zdaje się, że przy tworzeniu nowej służby uczestniczył były szef OSS &#8220;Bill Donovan.<br />
Od czasów II w.ś. Brytyjczycy byli &#8220;mentorami&#8221; Amerykanów w zakresie funkcjonowania zarówno służb, jak i sił specjalnych. Wydaje się, że tak pozostało po dziś dzień, gdyż &#8220;angole&#8221; mają więcej sukcesów na koncie, niż koledzy zza oceanu, mimo wielkiego potencjału USA w zakresie wywiadu, logistyki i rozwiniętych struktur. Ponoć przed realizacją operacji &#8220;Gopthic Serpent&#8221; w Somalii, rząd USA poprosił, aby to 22 SAS odnalazł Muhammada Farah Aidida, na co jednak w UK się nie zgodzono. I to wszystko pomimo całego potencjału US SOCOM, wszystkich służb wywiadowczych, łącznie z NSA dysponujacą systemem &#8220;Eszelon I&#8221;. O czymś to świadczy: mianowicie o tym, o czym jest cała ta strona &#8211; to człowiek ostatecznie jest najważniejszą składową, wyselekcjonowany, wyszkolony, w zorganizowanej strukturze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: slawkas</title>
		<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/comment-page-1/#comment-10088</link>
		<dc:creator>slawkas</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 19:55:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cqc.p9.pl/wortal/?p=15#comment-10088</guid>
		<description>Konflikt między tymi dwoma ludźmi prawdopodobnie miał za pierwotną przyczynę nieporozumienia na tle akcesu Fairbairna do jednej z misji na kontynenecie w 1942 r.
SOE była osobistym pomysłem Churchilla. Stąd koniec tej organizacji, który bardziej przypominał rozbicie niż rozwiązanie, miał być może podłoże polityczne. Zresztą nadal często można spotkać opinie, że jej rola w II w.ś. nie była istotna. Głoszą to zwłaszcza ludzie powiązani z głównymi rodzajami brytyjskich sił zbrojnych i ich współcześni zwolennicy.
OSS, po trwających 2 lata transformacjach, w zasadniczej części weszła ostatecznie w skład CIA.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Konflikt między tymi dwoma ludźmi prawdopodobnie miał za pierwotną przyczynę nieporozumienia na tle akcesu Fairbairna do jednej z misji na kontynenecie w 1942 r.<br />
SOE była osobistym pomysłem Churchilla. Stąd koniec tej organizacji, który bardziej przypominał rozbicie niż rozwiązanie, miał być może podłoże polityczne. Zresztą nadal często można spotkać opinie, że jej rola w II w.ś. nie była istotna. Głoszą to zwłaszcza ludzie powiązani z głównymi rodzajami brytyjskich sił zbrojnych i ich współcześni zwolennicy.<br />
OSS, po trwających 2 lata transformacjach, w zasadniczej części weszła ostatecznie w skład CIA.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Marcin R</title>
		<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/comment-page-1/#comment-10087</link>
		<dc:creator>Marcin R</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 19:53:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cqc.p9.pl/wortal/?p=15#comment-10087</guid>
		<description>Odpowiedź na teczki z SOE brzmi Kim Philby, wysokiej rangi funkcjonariusz pracujący dla NKWD. Philby pracował w SOE i przekazał setki tysięcy stron dokumentów dot. działalności SOE i OSS. Rosjanie wiedzieli o SOE wszystko, Anglicy i Amerykanie o NKWD nie wiedzieli nic. Co do weteranów to mimo wszystko wielu znalazło zatrudnienie gdy tylko zdano sobie sprawę że koniec II wojny stanowił początek zimniej wojny. Stało sie oczywiste że wielka trójka została wielka dwójka zrobiona w konia. stalo sie to jasne wcześniej niż słynne przemówienie Churchilla w Fulton. OSS stało sie protoplastą CIA a wielu &quot;ekspertów&quot; z doświadczeniem ponownie okazało się niezastąpionych w dobie nowego rodzaju wojen, skrytych, ograniczonych konfliktów, podobnie było z brytyjczykami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odpowiedź na teczki z SOE brzmi Kim Philby, wysokiej rangi funkcjonariusz pracujący dla NKWD. Philby pracował w SOE i przekazał setki tysięcy stron dokumentów dot. działalności SOE i OSS. Rosjanie wiedzieli o SOE wszystko, Anglicy i Amerykanie o NKWD nie wiedzieli nic. Co do weteranów to mimo wszystko wielu znalazło zatrudnienie gdy tylko zdano sobie sprawę że koniec II wojny stanowił początek zimniej wojny. Stało sie oczywiste że wielka trójka została wielka dwójka zrobiona w konia. stalo sie to jasne wcześniej niż słynne przemówienie Churchilla w Fulton. OSS stało sie protoplastą CIA a wielu &#8220;ekspertów&#8221; z doświadczeniem ponownie okazało się niezastąpionych w dobie nowego rodzaju wojen, skrytych, ograniczonych konfliktów, podobnie było z brytyjczykami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Marcin</title>
		<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/comment-page-1/#comment-10086</link>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 13:29:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cqc.p9.pl/wortal/?p=15#comment-10086</guid>
		<description>I zupełnie na marginesie: ciekawy był w końcowym okresie wojny stosunek przywódców Wielkiej Trójki, do potencjału utworzonego m.in. przez SOE i OSS. Po II w.ś., kiedy porządek światowy ustalono na dobre, chciano schować &quot;dżina do butelki&quot;. Nikomu, w tym paradoksalnie również obu kolejnym prezydentom USA nie było na rękę istnienie pozostających poza kontrolą zorganizowanych formacji zbrojnych: sabotażystów, partyzantów, dywersantów itd. Weteran &quot;Cichociemnych&quot; p. Czepczak-Górecki wspominał, jak po drugim aresztowaniu, w trakcie przesłuchania oficer UB zapoznał go z jego własnymi, prawdziwymi danymi personalnymi i szczegółami dot. procesu szkolenia w UK. To znamienne, również jako przyczynek do rozważań nt. prawdziwych kulis wybuchu, trwania i zakończenia tej wojny. A jej skutki nyły dalekosiężne i skomplikowane. Wypada tu napomknąć o siatkach przerzutu nazistów do Ameryki Płd. via Watykan, czy pozostawieniu zaledwie mikroskopijnej części akt samej SOE.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>I zupełnie na marginesie: ciekawy był w końcowym okresie wojny stosunek przywódców Wielkiej Trójki, do potencjału utworzonego m.in. przez SOE i OSS. Po II w.ś., kiedy porządek światowy ustalono na dobre, chciano schować &#8220;dżina do butelki&#8221;. Nikomu, w tym paradoksalnie również obu kolejnym prezydentom USA nie było na rękę istnienie pozostających poza kontrolą zorganizowanych formacji zbrojnych: sabotażystów, partyzantów, dywersantów itd. Weteran &#8220;Cichociemnych&#8221; p. Czepczak-Górecki wspominał, jak po drugim aresztowaniu, w trakcie przesłuchania oficer UB zapoznał go z jego własnymi, prawdziwymi danymi personalnymi i szczegółami dot. procesu szkolenia w UK. To znamienne, również jako przyczynek do rozważań nt. prawdziwych kulis wybuchu, trwania i zakończenia tej wojny. A jej skutki nyły dalekosiężne i skomplikowane. Wypada tu napomknąć o siatkach przerzutu nazistów do Ameryki Płd. via Watykan, czy pozostawieniu zaledwie mikroskopijnej części akt samej SOE.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Marcin</title>
		<link>http://brudnawalka.pl/2007/02/eric-anthony-sykes-cd/comment-page-1/#comment-10085</link>
		<dc:creator>Marcin</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 13:21:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cqc.p9.pl/wortal/?p=15#comment-10085</guid>
		<description>Dwie kwestie, aktualne po dzisiejszy dzień narzucają się tutaj:
- konflikt, pomiędzy dwoma mentorami ws. szkolenia bojowego,
- stosunek wyższych przełożonych do podwładnego z tak znaczącym dorobkiem.
W wypadku tej pierwszej sprawy, to spory pomiędzy osobami o silnych osobowościach są nieuniknione. Doświadczeni ludzi, którzy dużo w walce przeszli mają silnie sprecyzowane poglądy, często odmienne od innych 
praktyków. Sprawia to, iż od znakomitego zrozumienia mogą przejść do totalnej awersji. Utrzymanie przywództwa, autorytetu staje się z czasem najważniejszą sprawą: dla jednych z przyczyn czysto ambicjonalnych, dla drugich z powodu wiary, iż wyłącznie ich sposob nauczania i pracy jest właściwy. Natomiast zawsze praktykujący instruktor ze zmysłem obserwacji, obdarzony inteligencją będzie doskonałym  nauczycielem, o ile umie zdobyć się przy tym na dozę tolerancji w sensownym dialogu z uczestnikami szkoleń.
Drugi temat, to traktowanie ludzi w służbie. Bardzo to utarty schemat, że wybijający się ludzie są prędko zapominani. Przyczyn wyróznić daje się tu wiele, a jedną z nich jest zawiść, pewien kompleks wyższych przełożonych lub kolegów &quot;z lnii&quot;. Wielu podświadomie ma takim wybitnym ludziom &quot;za złe&quot;, że okazali się w czymś lepsi. Zresztą dla osób z otwartymi umysłami, obdarzonych ostrością widzenia wiele rozwiązań jest nie do przyjęcia, a bezkompromisowość nie zjednuje przyjaciół. Myślę, że właśnie dlatego taką pracę trzeba wykonywać przede wszystkim dla osobistej satysfakcji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dwie kwestie, aktualne po dzisiejszy dzień narzucają się tutaj:<br />
- konflikt, pomiędzy dwoma mentorami ws. szkolenia bojowego,<br />
- stosunek wyższych przełożonych do podwładnego z tak znaczącym dorobkiem.<br />
W wypadku tej pierwszej sprawy, to spory pomiędzy osobami o silnych osobowościach są nieuniknione. Doświadczeni ludzi, którzy dużo w walce przeszli mają silnie sprecyzowane poglądy, często odmienne od innych<br />
praktyków. Sprawia to, iż od znakomitego zrozumienia mogą przejść do totalnej awersji. Utrzymanie przywództwa, autorytetu staje się z czasem najważniejszą sprawą: dla jednych z przyczyn czysto ambicjonalnych, dla drugich z powodu wiary, iż wyłącznie ich sposob nauczania i pracy jest właściwy. Natomiast zawsze praktykujący instruktor ze zmysłem obserwacji, obdarzony inteligencją będzie doskonałym  nauczycielem, o ile umie zdobyć się przy tym na dozę tolerancji w sensownym dialogu z uczestnikami szkoleń.<br />
Drugi temat, to traktowanie ludzi w służbie. Bardzo to utarty schemat, że wybijający się ludzie są prędko zapominani. Przyczyn wyróznić daje się tu wiele, a jedną z nich jest zawiść, pewien kompleks wyższych przełożonych lub kolegów &#8220;z lnii&#8221;. Wielu podświadomie ma takim wybitnym ludziom &#8220;za złe&#8221;, że okazali się w czymś lepsi. Zresztą dla osób z otwartymi umysłami, obdarzonych ostrością widzenia wiele rozwiązań jest nie do przyjęcia, a bezkompromisowość nie zjednuje przyjaciół. Myślę, że właśnie dlatego taką pracę trzeba wykonywać przede wszystkim dla osobistej satysfakcji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
